Jeszcze kilka lat temu Polska była na najlepszej drodze by stać się czołowym krajem świata w sportowych konkurencjach pływackich. Zdobywaliśmy medale na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w 2004 roku, na każdych pływackich mistrzostwach świata. Obecnie z Polskiej kadry tak jakby zeszło powietrze, owszem nadal jesteśmy w czołówkach, lecz o pewnych medalach, tak jak kiedyś mowy już nie ma. Jaka jest tego przyczyna? Jest ich najprawdopodobniej kilka, tak ja z resztą we wszystkim. Wykluczyć można jednak brak pracowitości, chęci czy zapału wśród Polskich sportowców. Głównym czynnikiem jest zły system szkolenia i treningów. Kilka lat temu jego poziom był bardzo wysoki, niestety pozostaliśmy na tym pułapie, kiedy inne kraje zdecydowanie poszły do przodu, co widać po coraz lepszych czasach uzyskiwanych na basenach całego świata. Nasza myśl szkoleniowa na pewno nie była zła, stała się jednak monotonna i dopadł ją najprawdopodobniej tak zwany syndrom wypalenia. Drugim ciekawym czynnikiem był prawdziwy tajnik Polskiej kadry pływaków. Przed każdym startem nasi zawodnicy przechodzili tlenowe kuracje, co rozszerzało ich płuca, dotleniało organizm i sprawiało, że byli oni po prostu bardziej wydajni. Niestety dla nas, a na szczęście dla naszych rywali niedawno zabroniono takich metod wspomagania zawodników. Te dwa czynniki w połączeniu ze zgrzytaniami w kadrze doprowadziły do słabszej dyspozycji takich gwiazd jak Paweł Korzeniowski czy Otylia Jędrzejczak. Warto, więc wprowadzić nowe formy szkolenia, wyjaśnić nieporozumienia i czekać na medalowe efekty.